zdałam sobie sprawę o co chodzi z tą całą odwagą. ona jest w naszych głowach. nie rodzimy się z nią, nie uczymy się jej w szkole (chociaż?). to sposób myślenia i tyle. jedyną metodą, aby ją pozyskać jest metoda małych kroczków (przynajmniej w moim przypadku). nie można się bać być osobą, którą się jest. nie można się przecież bać przez całe życie... więc dlaczego wciąż się boję?
Tego chyba w pewien sposób trzeba się nauczyć, albo inaczej, wydobyć odwagę z siebie.
OdpowiedzUsuńTrzeba być odważnym, żeby przyznać się do braku odwagi.
OdpowiedzUsuńCzyli poniekąd jestem odważna...
UsuńJa z jednej strony jestem odważna (chętnie skoczyłabym ze spadochronem, albo poszła o północy na cmentarz), ale z drugiej strony w ogóle (nie zagadam do przystojnego chłopaka na ulicy). Taka w sumie dziwna sprawa z tą odwagą. ;)
OdpowiedzUsuńCzyli to zupełnie tak jak ja....
UsuńMoze najpiers okresl czego sie boisz a pozniej z tym walcz
OdpowiedzUsuńTroszeczkę ludzi, tego, że się otworzę a oni to wykorzystają, wycisną mnie jak cytrynę i znikną. Czasem jednak trochę samotności...
Usuń